Obserwatorzy

czwartek, 22 grudnia 2011

1.Rozdział

Do Francji jechaliśmy z 4 godziny a potem godzinę do malowniczej Prowansji. Kiedy dotarliśmy do domu byłam z szokowana, nasz domem był piękny i jeszcze położony na skarpie z której można było podziwiać pole czerwonych tulipanów.Kiedy weszłam do środka ujrzałam jasny salon a także taras. Ale najbardziej byłam ciekawa mojego pokoju. Był on na górze, ściany były kolory blado różowego a na jednej ścianie było przyklejone serce utworzone z różnych zdjęci z naszych wypadów z mamą i tatą.Kiedy przeglądałam zdjęcia na ścianie tata wszedł akurat do mojego pokoju.
- I jak ci się podoba dom, a wogóle pokój ?
-Wszystko jest przepiękne te widoki, te zapachy tych tulipanów, i nie wierze że jestem w Francji-powiedziałam to z szerokim uśmiechem.
-Wiedziałem że ci się spodoba.
-Dobrze choć weźmiemy nasze walizki, rozpakujemy się i wogóle zobaczysz okolicę dobrze.
-Dobrze.
Wszystko rozpakowane odpowiednie się ubrałam związałam długie blą włosy w niedbały koczek krótkie dżinsowe spodenki białą  bluzkę na ramiączkach i długi metalowy wisior z niebieskim sercem i krótkie trampki to był mój ulubiony strój. Wtedy poszłam się przejść po mieście i zobaczyć moją nową szkołę.Zwiedzałam miasto, oglądałam zabytki wszystko było super.Wróciłam do domu zrobiłam moje popisowe danie spaghetti bolognese z bazylią plus mrożoną herbatę.P czum usiadłam z tatą przy sole i zaczeliśmy rozmowę
-I jak było na mieście poznałaś kogoś, po zwiedzałaś coś ?
-Nie nikogo nie poznałam koleżanki w szkole a tak to pochodziłam po mieście zobaczyłam parę zabytków ale najwięcej podobają mi się łąki lawendy i tulipanów.
I jeszcze tak przez godzinę rozmawialiśmy potem tata pomógł pozbierać talerze, a ja pozmywałam poszłam do swojego pokoju i wczytałam się w moją ulubioną lekturę '' Pamiętniki wampirów'' chociaż nie wierzyłam w wampiry to fascynowały mnie. Kiedy zobaczyłam że jest za pięć dwunasta poszłam spać przecież jutro miałam iść do nowej szkoły. Wstałam rano o siódmej umyłam zęby wyszczotkowała włosy i upięłam je w warkocz na bok ubrałam się tak samo jak wczoraj. Zrobiłam omlety i po cappuccino. po chwili zszedł tata zjedliśmy szybko śniadanie i każdy poszedł w swoją stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz